Poczułam jak czyjaś dłoń delikatnie otacza moją talie,a następnie zdejmuje z mojej głowy worek.
Mocne uderzenie światła sprawiło,że poczułam jakby ktoś przywalił mi młotkiem w głowę.
Obraz był rozmazany. Nie widziałam zbyt wiele.
- Czy słyszy mnie pani?- usłyszałam przytulny,męski głos.
Nie mówiłam nic.
Rozejrzałam się dokoła. Widziałam stojący tuż przede mną samochód.
Widziałam drzewa,które otaczały nas z dwóch stron jezdni.
Leżałam na drodze i próbowałam wrócić do rzeczywistości. Mężczyzna stał się wyraźniejszy. Miał burzę loków i długi,ciemny płaszcz. Jego szmaragdowe oczy przyglądały mi się z wielką uwagą.
Przez chwilę zastanawiałam się czy jest prawdziwy.
Złapałam jego dłoń i mocno ścisnęłam.
- Uratuj mnie.-wyszeptałam.
Chłopak podniósł mnie do góry,po czym wsadził do samochodu.
Ułożył mnie na tylnych siedzeniach.
- Twoja noga nie wygląda dobrze.-rzekł zmartwiony.
Cieszyłam się,że napotkałam go na swojej drodze,a raczej on napotkał mnie.
* * *
Dojechaliśmy do jakiegoś budynku. Mój bohater okrył mnie kocem i wyciągnął z wnętrza samochodu.
Wszedł do budynku niosąc mnie na rękach. Otworzył łokciem drzwi,po czym weszliśmy do środka.
Byłam pewna,że zawiezie mnie do szpitala,zadzwoni na policję. Nie sądziłam,że zabierze mnie do własnego mieszkania.
- Ranę powinien zobaczyć lekarz.
Geniusz.
Jak na razie rana była zaciśnięta jakąś szmatką,którą chłopak znalazł w samochodzie.
Kiedy powoli doszłam do siebie czułam się lekko skrępowana będąc przy nim w podartej i brudnej bieliźnie.
Moje nogi wyglądały potwornie. Całe w krwi oraz brudne od ziemi. Ogólnie moje całe ciało tak wyglądało. Wszędzie rany i siniaki.
- Jestem Harry Styles.-chłopak podał mi szklankę wody,a ja natychmiast ją wypiłam.- A ty?
Czy on naprawdę jest takim idiotą? Czemu zachowuje taki spokój?
Czemu nie zadzwoni po lekarza?
- Chcę jechać do szpitala.
- Nie o to pytałem.-rzekł stanowczo.
- Zawieź mnie do szpitala. Teraz.
Harry pokręcił głową,po czym powędrował do kuchni.
Na samym początku wydawał się być bystry,a teraz?
Jakiś tępy idiota.
-Charlotte.-powiedziałam delikatnie.
Pomyślałam,że kiedy będę z nim współpracować,zrobi to o co go proszę.-Tak do mnie mówił.-mówiłam cicho.
- Kto?-chłopak wrócił do salonu.
- Ten,który doprowadził mnie do takiego stanu.-spuściłam wzrok. Stał nie wzruszony i co chwila na mnie zerkał. Zaczęłam się zastanawiać czy ja mam do czynienia z 10-letnim chłopcem w ciele 20-letniego mężczyzny.- Mógłbyś chociaż zadzwonić po lekarza?
- Mógłbym.
- Więc zrób to!-wrzasnęłam.
- Wszystko w swoim czasie.-rzekł pełen spokoju i opanowania.
Wzięłam głęboki wdech. Myślałam,że go zaraz rozszarpie.
Spostrzegłam,że na fotelu obok kanapy leży jego płaszcz.Musiał mieć tam schowany telefon.
Zaczekałam na odpowiedni moment i podsunęłam się bliżej fotela. Włożyłam rękę do kieszeni płaszcza,po czym wymacałam w niej telefon.
Sprawdziłam czy Harry nadal jest z łazience i wybiłam odpowiedni numer.
-Halo?-usłyszałam starszą panią po drugiej stronie łącza.
-Dzień dobry. Potrzebuję karetki i policji. Natychmiast.-szeptałam do telefonu.
-Co się stało i gdzie mam wysłać służby?
-Eh. Ja nie wiem za bardzo gdzie jestem.-rozejrzałam się po mieszkaniu.
-W takim razie spróbuję panią namierzyć poprzez pani komórkę.
-Proszę się pospieszyć.-mówiłam zniecierpliwiona.
-Wysyłam służby.
-Dziękuję!-piszczałam ze szczęścia.
Cieszyłam się,że nie będę musiała siedzieć u tego chyba nierozumnego chłopaczka. Szybko odłożyłam telefon do płaszcza Harrego. Ułożyłam się wygodnie na kanapie i czekałam na przyjazd karetki.
Do salonu wrócił Harry.
Stał przy drzwiach i patrzył na mnie takim wzrokiem,że cała się zaczerwieniłam. On wiedział. Wiedział,że zadzwoniłam.-Musiałam to zrobić.-powiedziałam dokładnie okrywając się kocem.
Ale on nadal siedział cicho.
Cisza stawała się coraz bardziej niezręczna. Harry patrzył przez okno,jakby kogoś wypatrywał.
Zapewne karetki. Nie wiedziałam co chce zrobić.
-Chciałem ci pomóc. Chciałem poznać twoją historie. Musze sobie to wszystko ułożyć.-przeniósł wzrok na mnie.- Nie codziennie znajduje się na ulicy prawie martwą dziewczynę.- rzekł, po czym tak po prostu wyszedł.
Odczekałam chwilę,a następnie ostrożnie wstając podeszłam do okna. Delikatnie się wychyliłam,aby zobaczyć czy Harry jest na dole.
Przed budynkiem stał ambulans i radiowóz. Natychmiast dostrzegłam Harrego,który rozmawiał z policjantem.
Po krótkiej chwili dwóch lekarzy,razem z Harrym weszli do bloku.
Szybko wróciłam na kanapę. Nie musiałam długo czekać,aby wolontariusze pojawili się w mieszkaniu.
Zaczęli oglądać wszystkie rany. Najbardziej skupili się na przebitej nodze.
Długo ją opatrywali,konsultowali się między sobą. Harry przyglądał się wszystkiemu z boku.
- Dobrze. Zabierzemy panią do szpitala. Imię i nazwisko?-zapytał jeden z lekarzy.
Spojrzałam na nich lekko zakłopotana.
- Charlotte.- powiedziałam cicho.
- Nazwisko?- mężczyzna czekał na konkretną odpowiedź z mojej strony.
Zamiast tego odpowiedziała mu cisza.
Popatrzył na Harrego pytającym wzrokiem.- Ona nic nie pamięta. Już panom mówiłem.
Mężczyźni spojrzeli na siebie.
W takiej sytuacji nie mieli jak poinformować kogokolwiek z mojej rodziny.
O ile takową miałam.
- Coś wymyślimy.- mężczyzna uśmiechnął się życzliwie,po czym ułożył mnie na noszach.
Zostałam zniesiona na dół do karetki.
Harry cały czas był obok,ale do pojazdu już nie wsiadł.
Za nim drzwi ambulansu się zamknęły rzuciłam mu ciepłe spojrzenie i wyszeptałam krótkie
- Dziękuję.
*PRZESŁUCHANIE CHARLIE*
Do karetki wszedł policjant. Wiedziałam co mnie teraz czeka.
- Czy ma Pani podejrzenia kto mógł być sprawcą tych zdarzeń?
- Było ciemno. Nic nie pamiętam.-mówiłam roztrzęsiona.
- Mogłaby Pani nam wskazać miejsce,w którym napotkał Panią.-mężczyzna spojrzał w notatki.- Harry Styles? Albo miejsce,gdzie była Pani trzymana?
- Pan sobie żartuje?-uniosłam się lekko.- Miałam na głowie worek!Biegłam na oślep. Jego o to pytajcie.-wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Poniosło mnie.
Wzięłam głęboki wdech.- To był jakiś las. Niedaleko wody. W powietrzu idealnie czuć było wilgoć. Musiał tam być porywisty strumień. Tak. Słyszałam jak woda szybko płynie.- przypominałam sobie wszystkie przelotne dźwięki,jakie słyszałam podczas ucieczki.- To być może był drewniany domek. Zapach drewna był bardzo intensywny. Może jakaś szopa. Las liściasty.-wspomnieniami wróciłam do momentu kiedy byłam już na zewnątrz i mogłam uciekać.- A później droga. Była otoczona drzewami z dwóch stron.- przed oczami miałam moment,gdy Harry zdjął worek z mojej głowy.
Wpatrywałam się w swoje pokaleczone dłonie.
- To wszystko?- policjant zamknął notes.
- Tak.-wyszeptałam.- Znajdźcie go.-dodałam.
Pragnęłam,by ten drań cierpiał tak jak ja,a nawet bardziej.
Jeśli oni go nie złapią,poszukam go na własną rękę.
* * *
Obsługa szpitala była bardzo miła. Wszyscy życzliwie się uśmiechali.
Przyjemnie było patrzeć na te wszystkie uśmiechnięte twarze. Chociaż przez chwilę mogłam zapomnieć o tym koszmarze,który przeżyłam kilka godzin temu.
Kto wie co by ze mną było,gdyby nie Harry?
Byłam mu wdzięczna.
Mimo tego niezrozumiałego dla mnie zachowania u niego w domu,przedtem uratował mi życie. A to dług, którego nigdy nie da się do końca spłacić.
Nawet gdyby miało się miliony na koncie. Życie jest o wiele bardziej cenniejsze niż się wszystkim wydaje.
________________________________
Co myślicie?
Czekam na wasze opinie i wrażenia.
Darka x
Wow. Nie wiedziałam, że to się tak potoczy o.O
OdpowiedzUsuńNa początku strasznie dziwiło mnie zachowanie Harry'ego, a może nadal dziwi? Sama nie wiem. Nie dzwoni po karetkę, chociaż jest jej bardzo potrzebna, bo co? Bo chce poznać jej historię... Dziwne, dziwne... Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i złapią tego drania x Świetny rozdział, czekam na kolejny. / @mirabela_1
O ja ciee, bajera. <3
OdpowiedzUsuńCos mi sie wydaje, ze to Hazza stoi za tym wszystkim.
Ja detektyw.
Swietnie Ci idzie bede czytac. :)
Love, landhlove from tt
jej! świetne, czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńi w ogóle Harry jakiś taki dziwny... sama nie wiem... w tym coś jest
/@idiot_by_idols
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńoh! jest super, czkeam na następny rodział!
OdpowiedzUsuńBardzo, ale to bardzo mi się podoba. Mam do Ciebie prośbę, mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach? Byłabym bardzo wdzięczna xx @My_Clifford
OdpowiedzUsuńWoooow boskie czekam na next
OdpowiedzUsuńXxx
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńświetny pomysł na opowiadanie :3 wszystko jest takie tajemnicze i niewiadome. szybko pojawia się Harry, ratuje Lottie, zaraz znika i jeszcze ona sama nic nie pamięta. na prawdę ciekawie ^^
OdpowiedzUsuńogółem bardzo fajnie piszesz, nie robisz żadnych błędów tylko czasami nie robisz spacji po znakach interpunkcyjnych ale to taki szczególik :p
z czego zauważyłam to na początku trochę mieszałaś czasy, ale w drugim rozdziale już chyba nie :) poza tym mogłabyś może pisać trochę dłuższe zdania.
ale to tylko moja skromna opinia niewykształconej czytelniczki :)
blog super, więc mam pytanko czy mogłabyś mnie informować o rozdziałach? :)
życzę weny, pozdrawiam i czekam na next ^^
ILY ♥
@alittlelimit
Z początku myślałam, że to Harry ja porwał i będzie z nim na wieczność. A tu takie coś. Czekam na next <3
OdpowiedzUsuńInformuj mnie @AnneMaryClaire
Coz przyznam ze mi sie podoba i zaciekawilo mnie , ale rozdzialy sa troche krotkie . Fabula opowiadania jest interesujaca jak i cale opowiadanie . I tez myslalam z poczatku ze to Harry ja porwal . Ogolnie bardzo mi sie podoba , nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu :) / DDirectioner_Me
OdpowiedzUsuńRozdział świetny!
OdpowiedzUsuńHarry jest bardzo tajemniczy i dziwny. To ja chciałabym go bardziej poznać. Mam nadzieję, że jeszcze spotka się z Charlie. Cieszę się, że już jej nic nie grozi.
Niech złapią tego idiotę!
Czekam na next i życzę weny! :)
Buziaki, @xAgata_Sz . xx
Wo wo wow wow!
OdpowiedzUsuńNie sądziłam, że akacja tak szybko się potoczy. Normalnie można dostać zawrotów głowy od ilości wydarzeń w tym rozdziale. Co ten Harry kombinuje. Jest bipolarny niesamowicie. Jego zachowanie zmienia się z sekundy na sekundę. Nie wiadomo czego się po nim spodziewać.
Pozdrawiam!
M.K
feedback-ff.blogspot.com
last-direction.blogspot.com
Wow! Informuj mnie :) @The_Best_Louis
OdpowiedzUsuń