Poczułam jak ktoś trzyma moją dłoń. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zielonookiego chłopaka,który z szerokim uśmiechem wpatrywał się we mnie.
Szczerze, wcale się go tu nie spodziewałam. Myślałam,że nasze spotkanie,gdy byłam już w karetce,było ostatnim spotkaniem. Przetarłam oczy i głęboko westchnęłam,po czym przeniosłam wzrok na Harrego.
- Co ty tu robisz?
- Myślałem,że choć trochę się ucieszysz.- poprawił włosy.
- Nie o to pytałam.-uśmiechnęłam się pod nosem.
- Widzę,że szybko się uczysz.-razem z jego uśmiechem pojawiły się dwa dołeczki.-Kupiłem i przyniosłem ci kilka babskich rzeczy. Ubrania,kosmetyki i takie tam.
- Nie trzeba było. Jakoś bym sobie poradziła.-czułam się niezręcznie. I tak wystarczająco dużo dla mnie zrobił. Ocalił mi życie. Ja nie mogę zrobić dla niego absolutnie nic.
- Już to widzę.-zaśmiał się.- Kulejąca i naga ty, idzie miastem w poszukiwaniu pracy.
- Mało o mnie wiesz.- powiedziałam z oburzeniem.
- Ty sama nic o sobie nie wiesz.
Miał rację.
Na tę chwilę można powiedzieć,że dla siebie samej nie istnieję. Jestem bez osobowości.
Nie wiem co lubię,za jaką partią polityczną jestem,czy w ogóle interesuję się polityką.
Gdybym teraz miała się komuś przedstawić, co bym tej osobie powiedziała?
Hej,jestem Charlie i nie wiem jak mam na nazwisko? Uciekłam z rąk gwałciciela,zaprzyjaźnimy się?
Brzmiałoby to absurdalnie. Ludzie by ode mnie uciekali.
Jak na razie mogę polegać tylko na Harrym. Nie za bardzo przypada mi do gustu jego styl bycia,ale dzięki niemu żyję.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i Harry zaczął się zbierać.
O kulach,wolnym krokiem odprowadziłam go do wyjścia.
Zapewnił mnie,że regularnie będzie do mnie wpadał,ale jestem pewna,że znajdzie sobie lepsze zajęcie,niż zajmowanie się mną.
Pomachałam mu na pożegnanie i poszłam prosto do szpitalnej cafeterii. Hazz zostawił mi jakieś drobne na picie z automatu. Szpitalna kawa i herbata nie były zbyt dobre w smaku.
Wrzuciłam monety w odpowiednią przegródkę i czekałam aż automat wyda mi reszty oraz wyrzuci z siebie mój napój.- Cholera!- walnęłam ręką w metalowe pudło,które zżarło mi pieniądze.
- Pomogę.-tuż obok pojawił się niebieskooki młodzieniec. Walnął automat od tyłu, po czym wręczył mi zakupiony sok oraz resztę.
- Dzięki.- uśmiechnęłam się życzliwie.
- Nie ma problemu. Ten automat często się psuje.
Patrzyliśmy się na siebie bez słowa. Chłopak miał niesamowicie błękitne tęczówki. Nie mogłam oderwać od nich oczu.- Charlotte.- wyciągnęłam dłoń w jego stronę.
- Niall. - uścisnął moją rękę i uśmiechnął się przyjaźnie.
Usiedliśmy przy stoliku i tak po prostu zaczęliśmy rozmawiać.
Niall okazał się być bardzo inteligentnym i charyzmatycznym facetem.
Miał świetne poczucie humoru. Co chwila rozśmieszał mnie do łez.
Czułam jakbym znała go od dawna. Złapaliśmy świetny kontakt.
Okazało się,że Niall ma tu chorego dziadka i codziennie przychodzi,aby nie czuł się samotny.
Często gra na gitarze i śpiewa dla pacjentów szpitala w stołówce
Wydawał się być aniołem.
Nie mogłam uwierzyć,że mimo tego,że studiuje,gra wieczorami w knajpie,to jeszcze znajduje czas na opiekę nad dziadkiem.
- Jesteś naprawdę niesamowity!
- Nie przesadzajmy.- jego twarzy oblała się delikatnym rumieńcem,przez co wydawał się jeszcze bardziej uroczy.- Dziś wieczór śpiewam tutaj. Dziadek ma urodziny. Może wpadniesz?- zapytał z nadzieją.
- Oczywiście! Bardzo chętnie.
Zgodziłam się z 2 powodów.
Pierwszy,naprawdę chciałam go usłyszeć i zobaczyć jak występuje.
Drugi,musiałam się czymś zająć,żeby nie myśleć,o tym koszmarze,który przeżyłam.
Razem z Niall'em poszłam na stołówkę. Mimo że ból nogi się nasilił nie chciałam rezygnować.
Powoli kuśtykałam do krzesła i zajęłam miejsce najbliżej występującego Niall'a, obok jego dziadka.
Był bardzo miły i uśmiechnięty. Zarażał pozytywną energią.
Po chwili Niall stał na scenie i śpiewał dla dziadka.
Kiedy rozbrzmiało 'Happy Birthday' dołączyli się wszyscy. Ludzie powychodzili ze swoich pokoi, aby zobaczyć co się dzieje.
Mina jego dziadka była niesamowita. Na salę wjechał ogromny tort.
Byłam zdziwiona, że szpital się na to wszystko zgodził. Jednak świetnie się bawiłam. Cieszyłam się, że poznałam Niall'a. Mimo, że był to przypadek to bardzo się z tego cieszyłam. Z resztą całe nasze życie to przypadek. Czy planowałam,że ktoś mnie porwie? Czy planowałam, że poznam Harr'ego? Czy planowałam, że wyląduję w szpitalu?
Nie.
Życie człowieka jest przypadkiem. Przecież nie planujemy tego, że się urodzimy i trafimy do bogatej lub biednej rodziny.
Trzeba być gotowym na wszystko. Wtedy to zrozumiałam.
___________________________________________
Rozdział krótki i mało ciekawy, ale w kolejnym będzie się działo :)
Wybaczcie, że tak długo czekaliście.
Czekam na komentarze :)
Darka xx
Super rozdział! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Harry troszczy się o Char i, że poznała Niall'a.
Jest prze sympatyczny!
Czekam na nn i życzę weny :3
Buziaki, @xAgata_Sz .xx
Bardzo mi się podoba skarbie ♥
OdpowiedzUsuńCzekam na dalszą akcję :))
Ily xx
Świetny rozdział
OdpowiedzUsuńAww zarumieniony niall >>>>>
Troskliwym Harry >>>>>>>> czekam na next xx @Faza_Bo_Hazza
'Wydawał się być aniołem.' awww ta właśnie Niall ^.^ ciekawe jaką rolę odegra z życiu Charlie. tak czy siak już go lubię ;3
OdpowiedzUsuńHarry odwiedzający Charlie w szpitalu >>>>>
btw ciekawe, czy ona sobie kiedyś przypomni coś o sobie.
'Życie człowieka jest przypadkiem. Przecież nie planujemy tego, że się urodzimy i trafimy do bogatej lub biednej rodziny.Trzeba być gotowym na wszystko.' podoba mi się to. takie true i życiowe.
Krótki rozdział, ale dopiero się rozkręcasz ;>
życzę weny i czekam na nexta :*
ILY,
@alittlelimit
PS. przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale nie mogłam na telefonie ;x
Rzeczywiście mało się działo. Dlatego trzymam za słowo że w następnym będzie xx
OdpowiedzUsuń@AnneMaryClaire
Wszystko zapowiada się ciekawie ツ @LoveHoranekEver
OdpowiedzUsuńOkazało się jednak, że już przeczytałam kiedyś ten rozdział. xdd
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że dodacie jak najszybciej nowy rozdział, bo zapowiada się naprawdę ciekawie i I WANT MOOOREEE